- Doskonale wiem po co obie tu przyszłyście, ale nie zgadzam się na żaden wyjazd - powiedziała rodzicielka
Widziałam jak Jey się cała gotuje od środka i łzy napływają jej do oczu, ale sie nie odzywała aż w końcu wybuchła i wybiegła z płaczem. Nie wiedziałam co mam zrobić czy zostać z jej mama i dalej rozmawiać czy pobiec za nią i ją pocieszyć. Wybrałam tą pierwszą opcje. Może zdołam przekonać panią Collins do tego wyjazdu.
- Proszę pani ja wiem, że Jessica nie uczy się najlepiej i że nie ma pani pewności, że jeżeli teraz wyjedziemy to w 2 semestrze będzie lepiej jej szło, ale proszę nas zrozumieć to naprawdę nasze największe marzenie i zrobimy wszystko żeby wylecieć i je spełnić. - posmutniałam i w głębi duszy miałam nadzieję, że moje prośby zadziałają
Widziałam po jej minie, że nie do końca ją przekonałam więc postanowiłam ponowić próbę najlepsze chwytem jaki udało mi się wymyślić
- Nie miała pani nigdy takiego marzenia, takiego celu który musiała pani osiągnąć za wszelką cenę za czasów młodości? Może i nawet jeszcze ma pani takie? Proszę się postawić na naszym miejscu - powiedziałam z ostatnią nadzieją w głosie
Mama Jessiki zaczęła się zastanawiać. Po dłuższej chwili widząc, że jednak to do niczego nie prowadzi padłam na kolana
- Jeżeli pani się zgodzi to będzie najpiękniejszy dzień w moim życiu, najwspanialsze ferie, których do końca życia nie zapomnę, a raczej niezapomnienie - zaczęły mi się szklić oczy - Błagam panią najmocniej najmocniej na świecie - zamknęłam ślepia co spowodowało wypłynięcie łez na policzek.
Po paru chwilach gdy tak klękałam poczułam ciepłą dłoń na moim ramieniu i wtedy otworzyłam zaczerwienione i rozmazane oczy. Jej mama tylko przytaknęła, a ja zerwałam się z podłogi i uwiesiłam na jej szyi.
- Dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, to naprawdę najpiękniejsza chwila w moim życiu. Jest pani wspaniała matką - zaczęłam krzyczeć i obdarowywać ją komplementami
- No już już spokojnie - powiedziała po czym poklepała mnie po plecach
Do kuchni wbiegła rozryczana Dżes i rzuciła się na mnie i mamę. Po odłączeniu się z uścisku zaczęłyśmy skakać i krzyczeć jak opętane. Z obsesji wyrwała nas Pani Collins, który głośno zagwizdała.
- Teraz prosze mi obiecać, że 2 semestr będzie znacznie lepszy niż ten na oczach świadków - powiedziała, uśmiechając się
- Oczywiście - przyrzekła przyjaciółka
I poleciałyśmy na górę do jej pokoju. Włączyłyśmy laptopa i weszłyśmy na stronę gdzie miałyśmy kupić bilety. Portal się załadował i w tym momencie otworzyły nam się buzie. Byłyśmy przerażone, nie było już biletów, które wcześniej widziałyśmy. Czekałyśmy do teraz, bo co chwile bilety się zmieniają i są tańsze na ostatnią chwile, a tu nagle taka niespodzianka. Wszystkie wzrosły. Nie wiedziałysmy co powiedzieć siedziałysmy tak jeszcze chyba z 15 minut co chwile odświeżając stronę, ale nici. W końcu Jess zaczęła
- I co teraz zrobimy? - zapytała z przerażeniem w oczach
- Musimy czekać, mamy jeszcze półtora tygodnia miejmy nadzieje, że spadną - zaczęłam - dobrze, że chociaż mamy zapewniony nocleg - dodałam
Podyskutowałyśmy troszkę, ale ja zaraz zbierałam się do domu, bo mama już się do mnie dobijała. Gdy przekroczyłam próg zaczęła zadawać mi pytania "Gdzie byłaś" "Co się stało" "Dlaczego nie odbierałaś" itp. ale jak zobaczyłam moje łzy o nic już nie pytała tylko wzięła mnie w swoje objęcia i głaskała po głowie. Na to ja wpadłam w jeszcze większą histerię płaczu. Po jakimś czasie uspokoiłam się, oderwałam się z jej uścisku i powędrowałam na górę. Przebrałam się szybko w pidżamę i położyłam do łóżka. Leżałam w ciszy i wypłakiwałam się w poduszkę. Bałam się, że teraz gdy wszystko już tak dobrze idzie, wszystko jest tak doskonałe nie pojedziemy, bo nie ma tych cholernych biletów. Nagle z moich przemyśleń wyrwał mnie głos mamy, która wchodziła po cichu do pokoju. Zerwałam się z łóżka i usiadłam po turecku.
- Kochanie nie martw się, powiedz co się stało postaram się pomóc - rzekła miło mama
- Bilety podrożały na termin, w którym miałyśmy wyjeżdżać i obawiam się, że nie pojedziemy, bo są coraz droższe- odpowiedziałam, a po policzku spłynęło mi kilka łez
- Ehh.. macie jeszcze trochę czasu więc może jeszcze zjadą z ceny, nie płacz - przytuliła mnie ponownie mama i wyszła z pokoju - Dobranoc - rzuciła na odchodne
Nieważne, że była 19, ale ja byłam taka zmęczona, że zamierzam iść spać. Nie mialam siły nawet wziąc prysznica więc umyłam tylko zęby i rozpuściłam włosy po czym ochlapałam twarz zimną wodą. "Dobrze że są ferie i nikt nie zobaczy mojej spuchniętej i czerwonej twarzy" - pomyslałam i skrzywiłam się. Wyszłam z łazienki, podreptałam cichutko do swojego pokoju i wśliznęłam się pod kołdrę. Zgasiłam lampkę, a mój telefon włożyłam pod poduszkę. Miałam już zasypiać kiedy zaczęła mi drżeć głowa. Podniosłam ją i się uspokoiło. Zastanawiałam się co to może być i wtedy olśniło mnie, że przecież mój telefon leży pod poduszką. Wyjęłam go natychmiast i spojrzałam na wyświetlacz - dzwoniła Jessica.
- Hallo - powiedziałam zachrypniętym głosem
- Soph?
- Noo? Co się dzieje?
- Nie mogę spać
- Ja też nie, ale próbuje się zmusić
- Co będzie jak nie pojedziemy?
- Nie myśl tak. Wybij to sobie z głowy. Musimy myśleć, że wszystko będzie okay i wszystko nam się uda
- Wiem, ale ja się boje, nie potrafię tak.
- Dobra to zróbmy tak, że teraz się położysz się teraz i będziesz próbowała zasnąć, nie wiem włączysz sobie muzykę, a jeżeli to nie pomoże , to wyjdę po Ciebie kawałek i przyjdziesz do mnie, ok?
- No okay
- No to śpij dobrze bejbe - miałam zamiar się rozłączyć
- Sophie? - zatrzymała mnie dziewczyna
- No coś jeszcze?
- Dziękuję Ci za wszystko, jesteś najlepszą przyjaciółką na świecie - powiedziała i się rozłączyła
Uśmiechnęłam się do słuchawki i wsunęłam urządzenie pod poduszkę. Po kilku minutach zasnęłam. Obudziłam się rano, była 9.30. Poleżałam jeszcze chwilę i wstałam z łóżka. Poszłam do łazienki i ubrałam się w legginsy i większa bluzkę, włosy spięłam w luźnego koka. Weszłam do kuchni i zrobiłam sobie tosty z miodem po czym poszłam do salonu. Usiadłam na sofie i włączyłam laptopa. Zjadłam przygotowane śniadanie i jak najszybciej weszłam na stronę z biletami. Nic się nie zmieniło więc weszłam na fejsa. Moja uwagę przykuł post Jessici Collins, było w nim napisane - "Bilety + to .. jeszcze jakieś niespodzianki?!". Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież bilety okay, ale "to" co to miało znaczyć?! Przecież jej mama się zgodziła więc nie wiedziałam co jeszcze się mogło stać. Trochę byłam zła, że nie powiedziała mi o tym, przecież mówimy sobie o wszystkim. Nie chciałam dzwonić więc wzięłam kurtkę i pobiegłam w stronę domu przyjaciółki. Mamie zostawiłam karteczką, że poszłam do Collinsów. Gdy znajdowałam się już przed drzwiami głośno zapukałam. Otworzyła mi Katrine, mama Dżej.
Dała gest ręką, który oznaczał , że mam wejść. Od razu pobiegłam do jej pokoju i wbiegłam nie pukając. Nie spodziewała się mnie więc lekko się wystraszyła, ale zaraz wróciła do poprzedniej czynności. Zdenerwowana usiadłam na łóżko i zrobiłam pytającą minę. Jess odwróciła się i zaczęła cicho szlochać po jakimś czasie jednak odważyła się powiedzieć
- ....
---------------------------------------------------------------------------------
jołjołjołjoł.
Dziś urodziny Zayna więc
wszystkiegonajlepszegopysiaczku.xxx
A tak ogólnie to dzięki za komentarze i czekamy na więcej, bo miło się czyta i wie, że jednak ktoś tutaj wgl istnieje.:D Mam nadzieję, że rozdział się spodoba, narazie nic się nie dzieje tak wiemy, ale czekamy na tę odpowiednia chwilę! xd Więc czytajcie komentujcie i odpoczywajcie, bo FERIE ! *__*
Aaa... .rozdział jest super!!!!!!!
OdpowiedzUsuńCiekawe czemu Jess płakała i co znaczy "to"?
Czekam na następny!
we-and-1d.blogspot.con
Świetny! Zapraszam do mnie: laucia17.blogspot.com i irresistibleonedirection.blogspot.com . Jak możesz to Zaobserwuj i napisz kom.
OdpowiedzUsuńCuudowny rozdział ! :D
OdpowiedzUsuńDlaczego Jess płakała ?!
Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału !! ;)
/onedirectionimaginyyy.blogspot.com
Bardzo fajnie piszesz :) Napewno będę zagladac tu częściaj . : *
OdpowiedzUsuń+ zapraszam do mnie
++ skomentuj jeśli przeczytasz :)
http://that-boy-is-driving-me-insane.blogspot.com/
Bardzo spodobał mi się ten rozdział, a fabuła niezwykle wciągnęła :)
OdpowiedzUsuńJestem tylko ciekawa dlaczego Jess tak płakała?
Czekam na next'a
W wolnej chwili skomentuj u nas
http://turn-back-time-with-one-direction.blogspot.com/
Świtny rozdział
OdpowiedzUsuńNominuję cię do Liebster Award: http://lovehowitiseasytosay.blogspot.com
Awww, fantastyczny rozdział! ♥
OdpowiedzUsuńCzeeemu tak rzadko dodajecie? :(
Ja to bym chciała codziennie minimum 5 czytać! :P
A idzie Wam świetnie...
Weny, dziewczyny! ♥
Pozdraaawiam! ♥
Kochane moje, kiedy nowy rozdział?
UsuńCzeeekam! ♥
marrymeharrystyles.blogspot.com/
Już jutro ; )
Usuń