Piszczała tak jeszcze dobre 10 minut aż w końcu wzięła się w garść i wydukała krótkie pożegnanie. Gdy się rozłączyła uśmiechnęłam się do telefonu włożyłam go pod poduszkę i zaczęłam wyobrażać sobie różne historyjki, które chciałabym żeby się zrealizowały w Londynie chociaż wiedziałam, że to nie możliwe. Po krótkim czasie pogrążyłam się w krainie snu.
Dziś klasowa wigilia obudziłam się o 6.30 chociaż budzik nastawiłam na 7.00. Nie wiedziałam jeszcze w co się ubieram dlatego postanowiłam poleżeć jeszcze 5 minut i wstać przyszykować sobie strój. Zwlokłam się z łóżka i poszłam do łazienki gdy weszłam zobaczyłam tatę, który mył zęby chciałam jakoś podzielić z nim łazienkę, ale on zaczął się tylko wydzierać, że mam się jeszcze położyć i poczekać aż on wyjdzie, bo będziemy sobie przeszkadzać. Wkurzyłam się i wykrzyczałam, że też nie zdążę po czym usiadłam w salonie i włączyłam 4fun.tv ze złością. Humor mi się poprawił gdy usłyszałam pierwsze nuty Live While We're Young. Po jakimś czasie tata wyszedł ja się umyłam i ubrałam to, włosy spięłam w koka, który na przodzie miał kokardkę z koronki. Zrobiłam lekki makijaż, czyli kreskę eyelinerem i wyciągnęłam rzęsy, trochę bronzera na policzki i gotowe. Z Jess umówiłam się o 7.45 na skrzyżowaniu więc mama mnie podwiozła, bo bym nie zdążyła. Wyszłam i widziałam już przyjaciół. Podbiegłam, przywitałam się i ruszyliśmy w stronę szkoły. Doszliśmy po 5 minutach, kurtki zostawiliśmy w szatni i udaliśmy się do sali. Wszystko przebiegło szybko - na szczęście. Nigdy nie lubiłam dzielić się opłatkiem z innym było to dla mnie zbyt sztuczne i wymuszane. Po zjedzeniu potraw przeszłam łącznikiem do podstawówki z koleżankami żeby złożyć wszystkim nauczycielom życzenia. Po powrocie posprzątaliśmy sale i rozeszliśmy się do domu. Po przejściu przez próg od razu przebrałam się w wygodne ciuchy i usiadłam przed komputerem. Poczytałam blogi sprawdziłam co ciekawego na TT i fejsie. Same nudy więc zadzwoniłam do Jessi, umówiłyśmy się na zakupy. Nic ciekawego nie znalazłyśmy, kupiłam sobie tylko koszule czarną, a ona bordowe balerinki. Potem wróciłyśmy i się rozeszłyśmy. Po przyjściu pokazałam mamie nową zdobycz i udałam się do pokoju, było dosyć późno więc poszłam spać.
Były sobie święta potem ten czas jakoś minął no i sylwester. Spędziłam go w towarzystwie Jess, siedziałyśmy na ziemi opierając się o bok łóżka i popijałyśmy tanie wino. Robiłyśmy zdjęcia i się wygłupiałyśmy. Jess ubrana była tak, a ja tak. Włosy miałam upięte w koka, a Jess rozpuszczone i lekko pokręcone. Po sylwestrze wszystko wróciło do normy, zaczęła się szkoła, poprawki i ta sama szara rzeczywistość. Jedyne co nas pocieszało to fakt iż za miesiąc wyjeżdżamy do Londynu. Chciałabym tam zostać wraz z Jess i zacząć żyć od nowa, ale to marzenie było drugie w kolejce marzeń nierealnych. Zastanawiacie się pewnie jakie jest pierwsze - spotkać Harrego i .. zakochać się ze wzajemnością. Hahaha słysząc je sama z siebie się śmieje, ale w końcu bez marzeń życie byłoby monotonne i nic nie warte.
Dzisiaj piątek - 11 luty. Tak jako pierwsi mamy ferie. Poszłam sobie do szkoły oczywiście znowu te same twarze, których miałam już serdecznie dość. Na sam ich widok przechodził mnie dreszcz. Pierwsza lekcja nic się nie działo. Druga. Trzecia. Czwarta i tak do siódmej aż w końcu nastał oczekiwany przez nas czas... ferieeee! Wracając do domu pożegnałam się z przyjaciółką całusem w policzek jak zawsze i wróciłam z radością do domu. Rzuciłam plecak w kąt i "walnęłam" się na łóżko. Wiedziałam, że za kilka dni uwolnię się od tego świata i chociaż na chwile zapomnę o tych wszystkich wkurzających ludziach. Z rozmyśleń wybił mnie dzwoniący telefon. Odebrałam i usłyszałam szlochająca dziewczynę i szum w tle.
-Halo - powiedziałam zdziwiona
-Soph, wyjdź przed dom - odpowiedziała z ledwością Jess
-Ale Jess co, co się stał.. - nie zdążyłam dokończyć, przerwał mi sygnał po rozłączeniu
Prawie zleciałam ze schodów, w biegu założyłam kurtkę i wyszłam przed furtkę obróciłam głowę, ale nikogo nie było. Zdziwiłam się i wykonałam czynność jeszcze raz, opuściłam wzrok na ziemie. Zauważyłam blondynkę siedzącą na krawężniku i co pare sekund pochlipującą. Podeszłam i wtuliłam się do niej od tyłu. Obróciła się i nie potrafiła spojrzeć mi w oczy, kręciła wzrokiem to na podłogę to na boki czasem też na niebo. W końcu przerwałam tę głuchą ciszę i zaczęłam
- Powiedz tylko, że to nie jest nic związane z naszym wyjazdem - łudziłam się
W odpowiedzi usłyszałam wybuch histerii i poczułam jak oplata ręce wokół mojego brzucha. Łzy napłynęły mi do oczu i zaczęły spływać pojedynczo po policzkach. Gdy się oderwała zaczęła tłumaczyć
- ...
-----------------------------------------------------------------------------------
Joł ziomki, chciałabym wam życzyć wesołych świąt, dużo prezentów i szczęśliwego nowego roku. Trudno jest napisać życzenia oryginalne więc postawiłam na podstawowe życzenia.xd
btw. Wiem wiem, że narazie nuda, ale jeszcze troszkę i się rozkręci, musimy was trochę wprowadzić, a więc czytajcie i komentujcie!:D
A właśnie, tak wgl to chciałam was prosić o to , żebyście zostawili komentarz jak już czytacie, to naprawdę miłe jak się wie, że jednak komuś się to podoba i ktoś to wgl czyta, a więc do dzieła. Jakieś uwagi, propozycje - piszcie śmiało. Już nie przynudzam, narkaaa.xx! - Ann.
Super, ekstra, bombowe, nieziemskie, boskie!!!!!
OdpowiedzUsuńWesołych Świąt ;)
Zapraszam na mojego bloga o One Direction
we-and-1d.blogspot.com
Proszę skomentuj ;)
cudny rozdział <3
OdpowiedzUsuńOSZ TYYY!
OdpowiedzUsuńNIESAMOWITE, znooowu! <3
Dodawaj kolejny rozdział! :3
Szyyybciutko!
Pozdrawiam cieplutko! :*
marrymeharrystyles.blogspot.com/
W takim miejscu...Serio?!
OdpowiedzUsuńDodawaj następny, come on Girl :D
***
- Muszę was poinformować, że legnęliśmy wasze plany w gruzach. - puścił ciętą ripostę Niall.
Jeśli chcesz się dowiedzieć, jakie plany "legnęli" chłopcy, zapraszam na czwarty rozdział :http://onedirectionnstolemyheart.blogspot.com/
Wesołych świąt xoxo
Harry's wife :)