Hiiiii!
Postanowiłyśmy napisać krótką notke po tak długiej przerwie ze względu na to że dostałyśmy kilka pytań o kolejne rozdziały. Dwa miesiące temu zdecydowałyśmy zawiesić tego bloga ze względu na to że po prostu nikt go nie czyta.Owszem może znalazło sie dwie lub trzy osoby ale to za mało żeby ciągnąć to dalej. Dlatego jeśli jest tutaj ktoś jeszcze kto czyta tego bloga i chciałby żebyśmy dalej pisały, pomóżcie Nam i rozsyłajcie wiadomości. Jeśli zbierzemy czytelników to obiecujemy że wznowimy pisanie bloga.
Liczymy na Was Ola i Ania .xx
niedziela, 24 marca 2013
piątek, 1 lutego 2013
Rozdział 5
Od razu wzięłam ją w objęcia i zaczęłam wypytywać co się stało.
- Jess co jest ?
- Sprawdzałam bilety, wysprzedano dwa ostatnie... Nasze marzenia padły w gruzach, rozumiesz ! - powiedziała i zaczęła jeszcze głośniej płakać , a ja zraz z nią.
Siedziałyśmy tak jeszcze dobre 5 minut płacząc kiedy do pokoju weszła mama Jess , popatrzyła na Nas i zaczęła się śmiać.
- Nie rozumiem jak Wam może aż tak zależeć na tych chłopakach, ze poświęciłybyście wszystko za ten wyjazd..
- I co z tego właśnie ktoś wykupił ostatnie bilety, to wszystko jest do niczego, tylko narobiłyśmy sobie zbędnej nadziei, a cała nasza praca poszła na marne. - wykrzyczałam
Mama Jess podeszła do nas przytuliła nas i powiedziała żebyśmy tak szybko nie rezygnowały. Uśmiechnęła się i wyszła.
Kiedy otarłam łzy i jakoś się pozbierałam z Jess, postanowiłyśmy nie tracić nadziei. Jess włączyła laptopa i zaczęła szukać innych biletów w internecie a ja położyłam się na łóżku i zaczęłam obmyślać plan b, kiedy pod plecami poczułam jakąś kopertę. Sięgnęłam ją i otworzyłam. Kiedy zobaczyłam co jest w środku zaczęłam piszczeć ze szczęścia a łzy znowu zapełniły moje oczy. Jess niemal nie spadła z krzesła. Obie zaczęłyśmy piszczeć, a po chwili poleciałyśmy do kuchni i rzuciłyśmy się na mamę Jess że prawie ją przewróciłyśmy.
' 3 dni później, dzień wyjazdu'
Właśnie czekałyśmy na odprawę na lotnisku, byłyśmy obie tak podekscytowane. Chciałyśmy już być w Londynie, spełnić nasze marzenie od którego dzieliło Nas tylko kilka godzin.
Obudziłam się po 2 godzinach lotu i wyjrzałam przez okno. Kiedy zobaczyłam zbliżający się Londyn, zachciało mi się płakać ze szczęścia. Nie wiedziałam ze to będzie aż takie uczucie.
Gdy dojechaliśmy z lotniska do naszego mieszkania, szybko zostawiłyśmy rzeczy odświeżyłyśmy się i z niecierpliwością ruszyłyśmy do centrum. Wszystko było takie jak sobie wyobrażałam, wszystkie uliczki Tamiza, Big Ben, London Eye było jak z obrazka, idealne.
Kiedy szłyśmy zwiedzając miasto z daleka zobaczyłyśmy jak w jedno miejsce zbiegł się wielki tłum. Przestraszyłyśmy się że coś się stało, więc też tam podbiegłyśmy, jednak ku naszemu zdziwieniu była tam Eleanor i Danielle. Ja jako jej "fanka" podeszłam i zaczęłam rozmawiać. Była bardzo miła odpowiadała na moje pytania sama też się pytała Nas skąd jesteśmy bo mamy śmieszny akcent. Powiedziała że chętnie chciałaby odwiedzić Polskę i powiedziała ze wspomni Louisowi o tym. Zrobiłyśmy sobie z nią kilka zdjęć podałyśmy jej naszego twitter'a. Ona podziękowała przytuliła Nas przyjaźnie i razem z Danielle wsiadły do taksówki.
Pełne radości poszłyśmy do starbucks'a czegoś się napić. Ja skorzystałam z wi-fi i weszłam na tt. Od razu zauważyłam że El zaczęłam mnie obserwować i co bardziej mnie zszokowało napisała posta:
- Jess co jest ?
- Sprawdzałam bilety, wysprzedano dwa ostatnie... Nasze marzenia padły w gruzach, rozumiesz ! - powiedziała i zaczęła jeszcze głośniej płakać , a ja zraz z nią.
Siedziałyśmy tak jeszcze dobre 5 minut płacząc kiedy do pokoju weszła mama Jess , popatrzyła na Nas i zaczęła się śmiać.
- Nie rozumiem jak Wam może aż tak zależeć na tych chłopakach, ze poświęciłybyście wszystko za ten wyjazd..
- I co z tego właśnie ktoś wykupił ostatnie bilety, to wszystko jest do niczego, tylko narobiłyśmy sobie zbędnej nadziei, a cała nasza praca poszła na marne. - wykrzyczałam
Mama Jess podeszła do nas przytuliła nas i powiedziała żebyśmy tak szybko nie rezygnowały. Uśmiechnęła się i wyszła.
Kiedy otarłam łzy i jakoś się pozbierałam z Jess, postanowiłyśmy nie tracić nadziei. Jess włączyła laptopa i zaczęła szukać innych biletów w internecie a ja położyłam się na łóżku i zaczęłam obmyślać plan b, kiedy pod plecami poczułam jakąś kopertę. Sięgnęłam ją i otworzyłam. Kiedy zobaczyłam co jest w środku zaczęłam piszczeć ze szczęścia a łzy znowu zapełniły moje oczy. Jess niemal nie spadła z krzesła. Obie zaczęłyśmy piszczeć, a po chwili poleciałyśmy do kuchni i rzuciłyśmy się na mamę Jess że prawie ją przewróciłyśmy.
' 3 dni później, dzień wyjazdu'
Właśnie czekałyśmy na odprawę na lotnisku, byłyśmy obie tak podekscytowane. Chciałyśmy już być w Londynie, spełnić nasze marzenie od którego dzieliło Nas tylko kilka godzin.
Obudziłam się po 2 godzinach lotu i wyjrzałam przez okno. Kiedy zobaczyłam zbliżający się Londyn, zachciało mi się płakać ze szczęścia. Nie wiedziałam ze to będzie aż takie uczucie.
Gdy dojechaliśmy z lotniska do naszego mieszkania, szybko zostawiłyśmy rzeczy odświeżyłyśmy się i z niecierpliwością ruszyłyśmy do centrum. Wszystko było takie jak sobie wyobrażałam, wszystkie uliczki Tamiza, Big Ben, London Eye było jak z obrazka, idealne.
Kiedy szłyśmy zwiedzając miasto z daleka zobaczyłyśmy jak w jedno miejsce zbiegł się wielki tłum. Przestraszyłyśmy się że coś się stało, więc też tam podbiegłyśmy, jednak ku naszemu zdziwieniu była tam Eleanor i Danielle. Ja jako jej "fanka" podeszłam i zaczęłam rozmawiać. Była bardzo miła odpowiadała na moje pytania sama też się pytała Nas skąd jesteśmy bo mamy śmieszny akcent. Powiedziała że chętnie chciałaby odwiedzić Polskę i powiedziała ze wspomni Louisowi o tym. Zrobiłyśmy sobie z nią kilka zdjęć podałyśmy jej naszego twitter'a. Ona podziękowała przytuliła Nas przyjaźnie i razem z Danielle wsiadły do taksówki.
Pełne radości poszłyśmy do starbucks'a czegoś się napić. Ja skorzystałam z wi-fi i weszłam na tt. Od razu zauważyłam że El zaczęłam mnie obserwować i co bardziej mnie zszokowało napisała posta:
"Obserwujcie te dwie dziewczyny (mój nick) i ( nick Jess ), poznałam je dzisiaj na prawdę miłe dziewczyny. btw. I LOVE POLAND !
Siedziałyśmy tak jeszcze z pół godziny, kiedy do środka wszedł sam HARRY STYLES . Moje serce zamarło. jednak postanowiłam się opanować i obojętnie przejść obok niego. Gdy szłam w jego kierunku serce waliło mi jak oszalało ale utrzymałam kamienną twarz. Gdy stałam tuż obok niego, powiedziałam:
- przepraszam ?
- nie dzisiaj nie rozdaje autografów, czy Ty wiesz co to jest życie prywatne, każdemu należy się trochę prywatności. ! - odpowiedział wrednym tonem
Spojrzałam się na niego z wyrzutem. Co z nim przecież nie takiego go sobie wyobrażałam, po chwili się ocknęłam i odpowiedziałam:
- przepraszam możesz podać mi cukier bo zastawiłeś mi drogę - odpowiedziałam z głupim uśmieszkiem
- a już myślałam ze jesteś kolejna dziewczyną która wariuje na moim punkcie.
- haha jaki pewny siebie. Niestety nie każdy za Tobą szaleje, sorry. - powiedziałam i odeszłam
- w sumie to mogłem to przewidzieć bo moje fanki jednak jakoś wyglądają. - powiedział mierząc mnie od stup do głów
Zrobiło mi się gorąco, miałam jedynie nadzieje ze moje policzki nie zrobiły się czerwone, dlatego szybko rzuciłam mu odpowiedź:
- wiesz moi idole też wyglądają lepiej bo nie noszą kolorowych rureczek i marynarek - powiedziałam z sztucznym uśmiechem i sięgnęłam po cukier ocierając się o Hazze po czym z duma odeszłam.
- przepraszam ?
- nie dzisiaj nie rozdaje autografów, czy Ty wiesz co to jest życie prywatne, każdemu należy się trochę prywatności. ! - odpowiedział wrednym tonem
Spojrzałam się na niego z wyrzutem. Co z nim przecież nie takiego go sobie wyobrażałam, po chwili się ocknęłam i odpowiedziałam:
- przepraszam możesz podać mi cukier bo zastawiłeś mi drogę - odpowiedziałam z głupim uśmieszkiem
- a już myślałam ze jesteś kolejna dziewczyną która wariuje na moim punkcie.
- haha jaki pewny siebie. Niestety nie każdy za Tobą szaleje, sorry. - powiedziałam i odeszłam
- w sumie to mogłem to przewidzieć bo moje fanki jednak jakoś wyglądają. - powiedział mierząc mnie od stup do głów
Zrobiło mi się gorąco, miałam jedynie nadzieje ze moje policzki nie zrobiły się czerwone, dlatego szybko rzuciłam mu odpowiedź:
- wiesz moi idole też wyglądają lepiej bo nie noszą kolorowych rureczek i marynarek - powiedziałam z sztucznym uśmiechem i sięgnęłam po cukier ocierając się o Hazze po czym z duma odeszłam.
_____________________
Hiii !!!
Jejku aż się łezka w oku kręci że Nasz Harry obchodzi już 19 urodziny. Pamiętam go jeszcze jako takiego 16 -latka z przesłuchań. teraz gdy patrze na niego widzę dorosłego mężczyznę. Jak dorósł wymężniał, ile tatuaży sobie zrobił .. Jak ten czas szybko leci. najchętniej zatrzymałabym go w miejscu żeby Hazz nie dorastał żeby został "Forever Young".
Kocham go za ten jego ciężki angielski akcent, za te jego loczki, za jego styl, za jego wszystkie tatuaże, za miłość do swoich fanów. Za te jego sexy chude nogi, za te ogromne ręce. Za te wystające obojczyki, za każdy milimetr jego ciała. Za to ze jest sobą i nie udaje nikogo innego. Zazdroszczę mu takiej przyjaźni jaka go spotkała. Myślę że reszta chłopaków to przyjaciele których można sobie wymarzyć.
A co do bloga no to wreszcie akcja zaczęła się rozkręcać. Dziękujemy ze czytacie bloga i postaramy się Was nie zawieść. Czekamy na komentarze. I chciałabym abyście w komentarzach pisały które momenty z Harry'm zapadły Wam w pamięci, które są dla Was najważniejsze....Sweet 19-nastki, bo nie potrafimy wymysleć nic specjalnego więc nie dorastaj, zostań tym kim jesteś. Kochamy Cię Anka i Olka.xoxo
' a teraz do zobaczenia za dwa rozdziały, byee .xx // Ola !
Jejku aż się łezka w oku kręci że Nasz Harry obchodzi już 19 urodziny. Pamiętam go jeszcze jako takiego 16 -latka z przesłuchań. teraz gdy patrze na niego widzę dorosłego mężczyznę. Jak dorósł wymężniał, ile tatuaży sobie zrobił .. Jak ten czas szybko leci. najchętniej zatrzymałabym go w miejscu żeby Hazz nie dorastał żeby został "Forever Young".
Kocham go za ten jego ciężki angielski akcent, za te jego loczki, za jego styl, za jego wszystkie tatuaże, za miłość do swoich fanów. Za te jego sexy chude nogi, za te ogromne ręce. Za te wystające obojczyki, za każdy milimetr jego ciała. Za to ze jest sobą i nie udaje nikogo innego. Zazdroszczę mu takiej przyjaźni jaka go spotkała. Myślę że reszta chłopaków to przyjaciele których można sobie wymarzyć.
A co do bloga no to wreszcie akcja zaczęła się rozkręcać. Dziękujemy ze czytacie bloga i postaramy się Was nie zawieść. Czekamy na komentarze. I chciałabym abyście w komentarzach pisały które momenty z Harry'm zapadły Wam w pamięci, które są dla Was najważniejsze....Sweet 19-nastki, bo nie potrafimy wymysleć nic specjalnego więc nie dorastaj, zostań tym kim jesteś. Kochamy Cię Anka i Olka.xoxo
' a teraz do zobaczenia za dwa rozdziały, byee .xx // Ola !
sobota, 26 stycznia 2013
Od razu na początku chciałyśmy bardzo podziękować, że w ogóle ktoś tu jest i czyta nasze marne wypociny. Również za ponad 2000 wyświetleń. Za nominacje do LIEBSTER AWARD. Na prawdę dużo to dla Nas znaczy jesteśmy Wam bardzo wdzięczne .xx
Wiemy, wiemy, na razie jest nudno, ale już niedługo akcja się rozkręci, więc bądźcie cierpliwi. Co do kolejnego rozdziału, dodamy go w piątek przy okazji złożymy życzenia Hazzie.
Zmieniłyśmy wygląd strony, jak Wam się podoba ? Podałyśmy Wam nasze konta na twitterze i oczywiście zapraszamy do obserwowania. Macie też mojego aska gdzie możecie mnie popytać z chęcią odpowiem na wszystkie Wasze pytania, nie tylko dotyczące bloga. Więc śmiało pytać.
I pod koniec malutka prośba ode mnie. Prowadzę stronę na facebook'u i byłabym bardzo wdzięczna gdybyście ją polubili jeśli to nie problem. http://www.facebook.com/pages/Che-by%C4%87-taka-jak-Eleanor-Calderx/460194237375648
Zmieniłyśmy wygląd strony, jak Wam się podoba ? Podałyśmy Wam nasze konta na twitterze i oczywiście zapraszamy do obserwowania. Macie też mojego aska gdzie możecie mnie popytać z chęcią odpowiem na wszystkie Wasze pytania, nie tylko dotyczące bloga. Więc śmiało pytać.
I pod koniec malutka prośba ode mnie. Prowadzę stronę na facebook'u i byłabym bardzo wdzięczna gdybyście ją polubili jeśli to nie problem. http://www.facebook.com/pages/Che-by%C4%87-taka-jak-Eleanor-Calderx/460194237375648
Jeszcze raz dziękujemy. Do następnego. // ~ Ola i Ania.Xx
piątek, 18 stycznia 2013
Liebster Award
#2i3nominacja ! *_*
/ http://lovehowitiseasytosay.blogspot.com \
- Twoje imię?
Ola
- Ile masz lat?
O: 15 ( w maju 16)
- Ulubieniec z 1D?
O: Harry
- Żelki vs pianki?
O: Żelki
- Twoja ulubiona piosenka?
O: Dużo
- Od kiedy jesteś Directioner?
O: Około 8 miesięcy
- Masz zwierzątko?
O: Pies
- Twój ulubiony film?
O: "The Last Song"
- Byłaś na koncercie 1D?
O: Nie
- Ulubiona pora roku?
O: Lato
- Największe marzenie?
O: Nie powiem, bo się nie spełni
Dzięki wielkie / http://we-and-1d.blogspot.com/ \ xdd
- Twoje imię?
Ola
- Ulubiony blog?
O: http://freeze-this-moment-in-a-frame.blogspot.ie/
- Jaki kraj chciałbyś odwiedzić/zamieszkać w nim i dlaczego?
O: 1.Londyn 2. Paryż 3. Irlandia
- Ulubiona pora roku?
O:Lato
- Spotykasz na ulicy jednego z One Direction.. Co robisz?
O: Staram opanować emocje i podejść zagadać itp. Tak jak normalna dziewczyna
- Który z chłopaków ma najładniejszy uśmiech?
O:Harry
- Masz wybór poznać 1D lub wygrać 2 mln. zł. co wybierasz?
O:Poznać 1D (Chociaż jak wygram 2 mln zł to zapłacę za prywatny koncert 1D ) ale raczej i tak to pierwsze
- Jaką niesamowitą moc chciałabyś mieć?
O: Niewidzialność albo moc rzucania uroków miłości xd
- Co pomyślałaś jak po raz pierwszy usłyszałaś One Direction?
O: Może być
- Wymarzony prezent?
O: Zaproszenie na randkę z Harrym
- Polska czy Anglia?
O:Anglia
sobota, 12 stycznia 2013
Rozdział 4.
Zjadłyśmy śniadanie i poszłyśmy do domu Jess. Tam przywitała Nas jej mama. Myślałam ze będzie zła, jednak była bardzo miła, poczęstowała nas ciastem i :
- Doskonale wiem po co obie tu przyszłyście, ale nie zgadzam się na żaden wyjazd - powiedziała rodzicielka
Widziałam jak Jey się cała gotuje od środka i łzy napływają jej do oczu, ale sie nie odzywała aż w końcu wybuchła i wybiegła z płaczem. Nie wiedziałam co mam zrobić czy zostać z jej mama i dalej rozmawiać czy pobiec za nią i ją pocieszyć. Wybrałam tą pierwszą opcje. Może zdołam przekonać panią Collins do tego wyjazdu.
- Proszę pani ja wiem, że Jessica nie uczy się najlepiej i że nie ma pani pewności, że jeżeli teraz wyjedziemy to w 2 semestrze będzie lepiej jej szło, ale proszę nas zrozumieć to naprawdę nasze największe marzenie i zrobimy wszystko żeby wylecieć i je spełnić. - posmutniałam i w głębi duszy miałam nadzieję, że moje prośby zadziałają
Widziałam po jej minie, że nie do końca ją przekonałam więc postanowiłam ponowić próbę najlepsze chwytem jaki udało mi się wymyślić
- Nie miała pani nigdy takiego marzenia, takiego celu który musiała pani osiągnąć za wszelką cenę za czasów młodości? Może i nawet jeszcze ma pani takie? Proszę się postawić na naszym miejscu - powiedziałam z ostatnią nadzieją w głosie
Mama Jessiki zaczęła się zastanawiać. Po dłuższej chwili widząc, że jednak to do niczego nie prowadzi padłam na kolana
- Jeżeli pani się zgodzi to będzie najpiękniejszy dzień w moim życiu, najwspanialsze ferie, których do końca życia nie zapomnę, a raczej niezapomnienie - zaczęły mi się szklić oczy - Błagam panią najmocniej najmocniej na świecie - zamknęłam ślepia co spowodowało wypłynięcie łez na policzek.
Po paru chwilach gdy tak klękałam poczułam ciepłą dłoń na moim ramieniu i wtedy otworzyłam zaczerwienione i rozmazane oczy. Jej mama tylko przytaknęła, a ja zerwałam się z podłogi i uwiesiłam na jej szyi.
- Dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, to naprawdę najpiękniejsza chwila w moim życiu. Jest pani wspaniała matką - zaczęłam krzyczeć i obdarowywać ją komplementami
- No już już spokojnie - powiedziała po czym poklepała mnie po plecach
Do kuchni wbiegła rozryczana Dżes i rzuciła się na mnie i mamę. Po odłączeniu się z uścisku zaczęłyśmy skakać i krzyczeć jak opętane. Z obsesji wyrwała nas Pani Collins, który głośno zagwizdała.
- Teraz prosze mi obiecać, że 2 semestr będzie znacznie lepszy niż ten na oczach świadków - powiedziała, uśmiechając się
- Oczywiście - przyrzekła przyjaciółka
I poleciałyśmy na górę do jej pokoju. Włączyłyśmy laptopa i weszłyśmy na stronę gdzie miałyśmy kupić bilety. Portal się załadował i w tym momencie otworzyły nam się buzie. Byłyśmy przerażone, nie było już biletów, które wcześniej widziałyśmy. Czekałyśmy do teraz, bo co chwile bilety się zmieniają i są tańsze na ostatnią chwile, a tu nagle taka niespodzianka. Wszystkie wzrosły. Nie wiedziałysmy co powiedzieć siedziałysmy tak jeszcze chyba z 15 minut co chwile odświeżając stronę, ale nici. W końcu Jess zaczęła
- I co teraz zrobimy? - zapytała z przerażeniem w oczach
- Musimy czekać, mamy jeszcze półtora tygodnia miejmy nadzieje, że spadną - zaczęłam - dobrze, że chociaż mamy zapewniony nocleg - dodałam
Podyskutowałyśmy troszkę, ale ja zaraz zbierałam się do domu, bo mama już się do mnie dobijała. Gdy przekroczyłam próg zaczęła zadawać mi pytania "Gdzie byłaś" "Co się stało" "Dlaczego nie odbierałaś" itp. ale jak zobaczyłam moje łzy o nic już nie pytała tylko wzięła mnie w swoje objęcia i głaskała po głowie. Na to ja wpadłam w jeszcze większą histerię płaczu. Po jakimś czasie uspokoiłam się, oderwałam się z jej uścisku i powędrowałam na górę. Przebrałam się szybko w pidżamę i położyłam do łóżka. Leżałam w ciszy i wypłakiwałam się w poduszkę. Bałam się, że teraz gdy wszystko już tak dobrze idzie, wszystko jest tak doskonałe nie pojedziemy, bo nie ma tych cholernych biletów. Nagle z moich przemyśleń wyrwał mnie głos mamy, która wchodziła po cichu do pokoju. Zerwałam się z łóżka i usiadłam po turecku.
- Kochanie nie martw się, powiedz co się stało postaram się pomóc - rzekła miło mama
- Bilety podrożały na termin, w którym miałyśmy wyjeżdżać i obawiam się, że nie pojedziemy, bo są coraz droższe- odpowiedziałam, a po policzku spłynęło mi kilka łez
- Ehh.. macie jeszcze trochę czasu więc może jeszcze zjadą z ceny, nie płacz - przytuliła mnie ponownie mama i wyszła z pokoju - Dobranoc - rzuciła na odchodne
Nieważne, że była 19, ale ja byłam taka zmęczona, że zamierzam iść spać. Nie mialam siły nawet wziąc prysznica więc umyłam tylko zęby i rozpuściłam włosy po czym ochlapałam twarz zimną wodą. "Dobrze że są ferie i nikt nie zobaczy mojej spuchniętej i czerwonej twarzy" - pomyslałam i skrzywiłam się. Wyszłam z łazienki, podreptałam cichutko do swojego pokoju i wśliznęłam się pod kołdrę. Zgasiłam lampkę, a mój telefon włożyłam pod poduszkę. Miałam już zasypiać kiedy zaczęła mi drżeć głowa. Podniosłam ją i się uspokoiło. Zastanawiałam się co to może być i wtedy olśniło mnie, że przecież mój telefon leży pod poduszką. Wyjęłam go natychmiast i spojrzałam na wyświetlacz - dzwoniła Jessica.
- Hallo - powiedziałam zachrypniętym głosem
- Soph?
- Noo? Co się dzieje?
- Nie mogę spać
- Ja też nie, ale próbuje się zmusić
- Co będzie jak nie pojedziemy?
- Nie myśl tak. Wybij to sobie z głowy. Musimy myśleć, że wszystko będzie okay i wszystko nam się uda
- Wiem, ale ja się boje, nie potrafię tak.
- Dobra to zróbmy tak, że teraz się położysz się teraz i będziesz próbowała zasnąć, nie wiem włączysz sobie muzykę, a jeżeli to nie pomoże , to wyjdę po Ciebie kawałek i przyjdziesz do mnie, ok?
- No okay
- No to śpij dobrze bejbe - miałam zamiar się rozłączyć
- Sophie? - zatrzymała mnie dziewczyna
- No coś jeszcze?
- Dziękuję Ci za wszystko, jesteś najlepszą przyjaciółką na świecie - powiedziała i się rozłączyła
Uśmiechnęłam się do słuchawki i wsunęłam urządzenie pod poduszkę. Po kilku minutach zasnęłam. Obudziłam się rano, była 9.30. Poleżałam jeszcze chwilę i wstałam z łóżka. Poszłam do łazienki i ubrałam się w legginsy i większa bluzkę, włosy spięłam w luźnego koka. Weszłam do kuchni i zrobiłam sobie tosty z miodem po czym poszłam do salonu. Usiadłam na sofie i włączyłam laptopa. Zjadłam przygotowane śniadanie i jak najszybciej weszłam na stronę z biletami. Nic się nie zmieniło więc weszłam na fejsa. Moja uwagę przykuł post Jessici Collins, było w nim napisane - "Bilety + to .. jeszcze jakieś niespodzianki?!". Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież bilety okay, ale "to" co to miało znaczyć?! Przecież jej mama się zgodziła więc nie wiedziałam co jeszcze się mogło stać. Trochę byłam zła, że nie powiedziała mi o tym, przecież mówimy sobie o wszystkim. Nie chciałam dzwonić więc wzięłam kurtkę i pobiegłam w stronę domu przyjaciółki. Mamie zostawiłam karteczką, że poszłam do Collinsów. Gdy znajdowałam się już przed drzwiami głośno zapukałam. Otworzyła mi Katrine, mama Dżej.
Dała gest ręką, który oznaczał , że mam wejść. Od razu pobiegłam do jej pokoju i wbiegłam nie pukając. Nie spodziewała się mnie więc lekko się wystraszyła, ale zaraz wróciła do poprzedniej czynności. Zdenerwowana usiadłam na łóżko i zrobiłam pytającą minę. Jess odwróciła się i zaczęła cicho szlochać po jakimś czasie jednak odważyła się powiedzieć
- ....
---------------------------------------------------------------------------------
- Doskonale wiem po co obie tu przyszłyście, ale nie zgadzam się na żaden wyjazd - powiedziała rodzicielka
Widziałam jak Jey się cała gotuje od środka i łzy napływają jej do oczu, ale sie nie odzywała aż w końcu wybuchła i wybiegła z płaczem. Nie wiedziałam co mam zrobić czy zostać z jej mama i dalej rozmawiać czy pobiec za nią i ją pocieszyć. Wybrałam tą pierwszą opcje. Może zdołam przekonać panią Collins do tego wyjazdu.
- Proszę pani ja wiem, że Jessica nie uczy się najlepiej i że nie ma pani pewności, że jeżeli teraz wyjedziemy to w 2 semestrze będzie lepiej jej szło, ale proszę nas zrozumieć to naprawdę nasze największe marzenie i zrobimy wszystko żeby wylecieć i je spełnić. - posmutniałam i w głębi duszy miałam nadzieję, że moje prośby zadziałają
Widziałam po jej minie, że nie do końca ją przekonałam więc postanowiłam ponowić próbę najlepsze chwytem jaki udało mi się wymyślić
- Nie miała pani nigdy takiego marzenia, takiego celu który musiała pani osiągnąć za wszelką cenę za czasów młodości? Może i nawet jeszcze ma pani takie? Proszę się postawić na naszym miejscu - powiedziałam z ostatnią nadzieją w głosie
Mama Jessiki zaczęła się zastanawiać. Po dłuższej chwili widząc, że jednak to do niczego nie prowadzi padłam na kolana
- Jeżeli pani się zgodzi to będzie najpiękniejszy dzień w moim życiu, najwspanialsze ferie, których do końca życia nie zapomnę, a raczej niezapomnienie - zaczęły mi się szklić oczy - Błagam panią najmocniej najmocniej na świecie - zamknęłam ślepia co spowodowało wypłynięcie łez na policzek.
Po paru chwilach gdy tak klękałam poczułam ciepłą dłoń na moim ramieniu i wtedy otworzyłam zaczerwienione i rozmazane oczy. Jej mama tylko przytaknęła, a ja zerwałam się z podłogi i uwiesiłam na jej szyi.
- Dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, to naprawdę najpiękniejsza chwila w moim życiu. Jest pani wspaniała matką - zaczęłam krzyczeć i obdarowywać ją komplementami
- No już już spokojnie - powiedziała po czym poklepała mnie po plecach
Do kuchni wbiegła rozryczana Dżes i rzuciła się na mnie i mamę. Po odłączeniu się z uścisku zaczęłyśmy skakać i krzyczeć jak opętane. Z obsesji wyrwała nas Pani Collins, który głośno zagwizdała.
- Teraz prosze mi obiecać, że 2 semestr będzie znacznie lepszy niż ten na oczach świadków - powiedziała, uśmiechając się
- Oczywiście - przyrzekła przyjaciółka
I poleciałyśmy na górę do jej pokoju. Włączyłyśmy laptopa i weszłyśmy na stronę gdzie miałyśmy kupić bilety. Portal się załadował i w tym momencie otworzyły nam się buzie. Byłyśmy przerażone, nie było już biletów, które wcześniej widziałyśmy. Czekałyśmy do teraz, bo co chwile bilety się zmieniają i są tańsze na ostatnią chwile, a tu nagle taka niespodzianka. Wszystkie wzrosły. Nie wiedziałysmy co powiedzieć siedziałysmy tak jeszcze chyba z 15 minut co chwile odświeżając stronę, ale nici. W końcu Jess zaczęła
- I co teraz zrobimy? - zapytała z przerażeniem w oczach
- Musimy czekać, mamy jeszcze półtora tygodnia miejmy nadzieje, że spadną - zaczęłam - dobrze, że chociaż mamy zapewniony nocleg - dodałam
Podyskutowałyśmy troszkę, ale ja zaraz zbierałam się do domu, bo mama już się do mnie dobijała. Gdy przekroczyłam próg zaczęła zadawać mi pytania "Gdzie byłaś" "Co się stało" "Dlaczego nie odbierałaś" itp. ale jak zobaczyłam moje łzy o nic już nie pytała tylko wzięła mnie w swoje objęcia i głaskała po głowie. Na to ja wpadłam w jeszcze większą histerię płaczu. Po jakimś czasie uspokoiłam się, oderwałam się z jej uścisku i powędrowałam na górę. Przebrałam się szybko w pidżamę i położyłam do łóżka. Leżałam w ciszy i wypłakiwałam się w poduszkę. Bałam się, że teraz gdy wszystko już tak dobrze idzie, wszystko jest tak doskonałe nie pojedziemy, bo nie ma tych cholernych biletów. Nagle z moich przemyśleń wyrwał mnie głos mamy, która wchodziła po cichu do pokoju. Zerwałam się z łóżka i usiadłam po turecku.
- Kochanie nie martw się, powiedz co się stało postaram się pomóc - rzekła miło mama
- Bilety podrożały na termin, w którym miałyśmy wyjeżdżać i obawiam się, że nie pojedziemy, bo są coraz droższe- odpowiedziałam, a po policzku spłynęło mi kilka łez
- Ehh.. macie jeszcze trochę czasu więc może jeszcze zjadą z ceny, nie płacz - przytuliła mnie ponownie mama i wyszła z pokoju - Dobranoc - rzuciła na odchodne
Nieważne, że była 19, ale ja byłam taka zmęczona, że zamierzam iść spać. Nie mialam siły nawet wziąc prysznica więc umyłam tylko zęby i rozpuściłam włosy po czym ochlapałam twarz zimną wodą. "Dobrze że są ferie i nikt nie zobaczy mojej spuchniętej i czerwonej twarzy" - pomyslałam i skrzywiłam się. Wyszłam z łazienki, podreptałam cichutko do swojego pokoju i wśliznęłam się pod kołdrę. Zgasiłam lampkę, a mój telefon włożyłam pod poduszkę. Miałam już zasypiać kiedy zaczęła mi drżeć głowa. Podniosłam ją i się uspokoiło. Zastanawiałam się co to może być i wtedy olśniło mnie, że przecież mój telefon leży pod poduszką. Wyjęłam go natychmiast i spojrzałam na wyświetlacz - dzwoniła Jessica.
- Hallo - powiedziałam zachrypniętym głosem
- Soph?
- Noo? Co się dzieje?
- Nie mogę spać
- Ja też nie, ale próbuje się zmusić
- Co będzie jak nie pojedziemy?
- Nie myśl tak. Wybij to sobie z głowy. Musimy myśleć, że wszystko będzie okay i wszystko nam się uda
- Wiem, ale ja się boje, nie potrafię tak.
- Dobra to zróbmy tak, że teraz się położysz się teraz i będziesz próbowała zasnąć, nie wiem włączysz sobie muzykę, a jeżeli to nie pomoże , to wyjdę po Ciebie kawałek i przyjdziesz do mnie, ok?
- No okay
- No to śpij dobrze bejbe - miałam zamiar się rozłączyć
- Sophie? - zatrzymała mnie dziewczyna
- No coś jeszcze?
- Dziękuję Ci za wszystko, jesteś najlepszą przyjaciółką na świecie - powiedziała i się rozłączyła
Uśmiechnęłam się do słuchawki i wsunęłam urządzenie pod poduszkę. Po kilku minutach zasnęłam. Obudziłam się rano, była 9.30. Poleżałam jeszcze chwilę i wstałam z łóżka. Poszłam do łazienki i ubrałam się w legginsy i większa bluzkę, włosy spięłam w luźnego koka. Weszłam do kuchni i zrobiłam sobie tosty z miodem po czym poszłam do salonu. Usiadłam na sofie i włączyłam laptopa. Zjadłam przygotowane śniadanie i jak najszybciej weszłam na stronę z biletami. Nic się nie zmieniło więc weszłam na fejsa. Moja uwagę przykuł post Jessici Collins, było w nim napisane - "Bilety + to .. jeszcze jakieś niespodzianki?!". Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież bilety okay, ale "to" co to miało znaczyć?! Przecież jej mama się zgodziła więc nie wiedziałam co jeszcze się mogło stać. Trochę byłam zła, że nie powiedziała mi o tym, przecież mówimy sobie o wszystkim. Nie chciałam dzwonić więc wzięłam kurtkę i pobiegłam w stronę domu przyjaciółki. Mamie zostawiłam karteczką, że poszłam do Collinsów. Gdy znajdowałam się już przed drzwiami głośno zapukałam. Otworzyła mi Katrine, mama Dżej.
Dała gest ręką, który oznaczał , że mam wejść. Od razu pobiegłam do jej pokoju i wbiegłam nie pukając. Nie spodziewała się mnie więc lekko się wystraszyła, ale zaraz wróciła do poprzedniej czynności. Zdenerwowana usiadłam na łóżko i zrobiłam pytającą minę. Jess odwróciła się i zaczęła cicho szlochać po jakimś czasie jednak odważyła się powiedzieć
- ....
---------------------------------------------------------------------------------
jołjołjołjoł.
Dziś urodziny Zayna więc
wszystkiegonajlepszegopysiaczku.xxx
A tak ogólnie to dzięki za komentarze i czekamy na więcej, bo miło się czyta i wie, że jednak ktoś tutaj wgl istnieje.:D Mam nadzieję, że rozdział się spodoba, narazie nic się nie dzieje tak wiemy, ale czekamy na tę odpowiednia chwilę! xd Więc czytajcie komentujcie i odpoczywajcie, bo FERIE ! *__*
niedziela, 30 grudnia 2012
Liebster Award
Strasznie nam miło i dziękujemy najmocniej jak potrafimy http://harry-styles-my-life.blogspot.com/
za nominacje do L.A. ! xx ~ Ann.
3. Jak być się zachowała gdybyś spotkała chłopaków ?
4. Jak zaczęła się twoja przygoda z 1d ?
5. Gdyby któryś z chłopaków zaprosił cię na randkę jak byś się zachowała ?
6. Twoja ulubion piosenka 1d ?
7. komu z 1d chciałabyś zasadzić kopa w tyłek ? :D
8.Co sądzisz o tkz. Haylor ?
9.Co najbardziej podoba ci się w One Direction ?
Pytania zadawane :
za nominacje do L.A. ! xx ~ Ann.
Pytania otrzymane :
1. Jak masz na imię ?
Anja/
Olaaaa!:D
2.Kogo z 1d najbardziej lubisz ?
Harrry*_*/
Hazza <33
3. Jak być się zachowała gdybyś spotkała chłopaków ?
Na pewno bym nie zachowywała się jak psychofanka i starałabym się zwrócić ich uwagę na siebie.xd /
Starałabym sie opanować emocje i normalnie zagadać
4. Jak zaczęła się twoja przygoda z 1d ?
Ola mi zaczęła opowiadać o nich jacy to oni są i tak zaczęłam się interesować po trochu aż w końcu jeestem.xd/
Kolezanka z klasy zaczęła pokazywać mi ich filmiki
5. Gdyby któryś z chłopaków zaprosił cię na randkę jak byś się zachowała ?
Bym starała się być sobą i wyluzować się/
Pomyślałabym ze to zart, ale oczywiscie bym sie zgodziła
6. Twoja ulubion piosenka 1d ?
Nie mam jednej najulubieńszej wszystkie kocham jednakowo, ale jest kilka, które stawiam niżej/
Little Things<3
7. komu z 1d chciałabyś zasadzić kopa w tyłek ? :D
W dobrym sensie mogłabym wszystkim :D/
Hazzie
8.Co sądzisz o tkz. Haylor ?
Na początku wyrwałam prawie włosy, teraz sądzę, że jeśli są szczęśliwi to dobrze:) mogliby tylko powiedzieć prawdę./
Uważam ze do sb nie pasują ale jeśli Harry jest z nia szczęśliwy to sie z tym pogodziłam
9.Co najbardziej podoba ci się w One Direction ?
Ich przyjaźń/
To ze mimo że są sławni zachowuja sie jak normalni chłopacy, ze maja takie poczucie humoru
10. Jakie jest twoje marzenie ?
Żeby Harry był mój.x/
Iść na randkę z Harrym
11.Masz do wyboru - idziesz na imprezę do Bibera czy one direction ?
Wybieram 1D, ale nie obraziłabym sie jakby Bieber wpadł przy okazji.xd/
Co za pytanie, 1D forever<3
___________________________________________
Pytania zadawane :
1.Co zmieniłabyś w swoim wyglądzie?
2.Kto jest Twoim ulubieńcem?
3.Jakbyś miała chwile na porozmawianie z idolem to co byś mu powiedziała?
3.Zrobiłabyś coś głupiego jeśli nagrodą byłoby spotkać jednego z 1D?
4. Co sądzisz na temat Larrego?
5.Którą z dziewczyn najbardziej lubisz (Perr, El, Tay, Dan)?
6.Ile masz lat?
7.Ulubiony film?
8.Najpiękniejsza aktorka i aktor?
9.Ulubiona marka ciuchów?
10.Gdzie mieszkasz?
11.Co zmieniłabyś w swoim życiu?
Nominowani :
http://marrymeharrystyles.blogspot.com/
http://gabisia1.blogspot.com/
http://harrystylesismydream.blogspot.com/2012/11/rozdzia-4.html
http://harrystylesismydrug.blogspot.com/
http://onedirectionimaginyyy.blogspot.com/
http://ifindyourlips.blogspot.com/
http://onedirectionnstolemyheart.blogspot.com
http://truefriendshipandmaybelove.blogspot.com/
http://forget-about-the-clock.blogspot.com/
http://freeze-this-moment-in-a-frame.blogspot.ie/
http://historianieztegoswiata.blogspot.com/
środa, 26 grudnia 2012
Rozdział 3.
W odpowiedzi usłyszałam wybuch histerii i poczułam jak
oplata ręce wokół mojego brzucha. Łzy napłynęły mi do
oczu i zaczęły spływać pojedynczo po policzkach. Gdy
się oderwała zaczęła tłumaczyć
.....
- dzisiaj przyszły oceny na półrocze ze szkoły.. Mama je
zobaczyła i strasznie sie wściekła.. Wrzeszczała ze za
takie oceny nigdzie nie poade, ze odda mój bilet. Nie
zasługuje na prezent za takie oceny. Oczy wypełniły mi
sie łzami tłumaczyłam że wszystko poprawie zaraz po
feriach, ale ona nie dopuszczała mnie do głosu..
Poddałam sie wykrzyczałam jej ze jeśli mnie nie puści z
Toba do Londynu to nigdy jej tego nie wybacze.. Po
czym wyszła w domu tak jak stała i oto jestem...
- ..... (nie weidziała co powiedzieć, czułam jak tylko moje
oczy stają sie wilgotne.Kiedy chciałam cos powiedzieć,
Jess mi przerwała)
- Nic nie mow, wiem , wiem jak strasznie Cie zawiodłam,
moge być zła tylko na siebie, ze przeze mnie nasze
marzenia sie nie spełnią. Nie weim co mam zrobić, wiem
ze pewnie teraz mnie nienawidzisz. ja sama siebie także.
Przepraszam to jedyne co moge teraz
powiedzieć.Przepraszam zę nie pojedziemy do Londynu,
ze nie spotkamy Hazzy, Niall'a, Louisa, Zayn'a Liam'a, że
ja nie spotkam Eleanor, porpstu nie spełnimy naszych
marzeń. Za wszystko przepraszam.
- Co Ty mówisz!!!! Nie pozwalam Ci tak mysleć.
Pojedziemy tam, zrobimy wszystko.Zaraz po powrocie
poprawisz oceny, obiecasz to swojej mamie. "Let's
come true of dream" . To są nasze marzenia i nikt ich
nam nie zabierze, zrobimy wszystko żeby je spełnić.
Pamietasz :don't stop till we surrender ? Nie to ciagle
powtarzałaś ? Zrobimy wszystko, obiecuje Ci, a jeśli
mimo tego sie nie uda, to bedziemy mogły powiedzieć że
zrobiłysmy wszystko co w naszej mocy żeby spełnić
swoje marzenia.Musisz w to uwierzyć, a wszystko sie
uda.
- Nie mam pojecia skad w Tobie tyle entuzjazmu w takiej
sytuacji.
-Poprostu nie dopuszczam do siebie innej mysli niz tej
ze za kilka dni bedziemy w Londynie i bedziemy spełniać
swoje marzenia i Ty też masz tak mysleć.
-Postaram sie.
' Uśmiechnęła sie przez łzy i wtuliła sie we mnie.
Nie chciałam dac po sobie poznać ale strasznie sie
bałam że to wszystko było zbyt piękne żeby sie
spełniło.Miała nadzieje jednak coraz mniej. Bałam sie,
chciło mi sie połakać, ale nie mogłam, musiałam
wspierać Jess. Postanowiłam wziąć sie w garść i zacząć
działać.
-Jess, ogarnij sie już. Zaraz zadzwonimy do Twojej
mamy ze śpisz u mnie, a jutro jak wstaniemy i zjemy
śniadanie pójdziemy do Ciebie, porozmawiać z Twoja
mamą.
- Okej, niech będzie... Soph.. boje sie . - powiedziała i
znowu sie do mnie przytuliła
-Spokojnie, damy rade, nikt nie jest w stanie stanać nam
na przeszkodzie do marzeń. Zaufaj mi
Wróciłysmy do domu, zjadłyśmy kolacje i przegadałyśmy
pół nocy. Zasnęłyśmy nad ranem..Gdy sie obudziłyśmy
była już 12. Więc zebrałyśmy sie z łóżka. Ja ubrałam się
w TO a Jess w TO. Zjadłyśmy śniadanie i poszłysmy do
domu Jess.
Tam przywitała Nas jej mama. Myślałam ze bedzie zła ,
jednak była bardzo miła, poczęstpowała nas ciastem i :
- Doskonale wiem po co obie tu przyszłyście, ale
...............
---------------------------------------------------------------------------------
oplata ręce wokół mojego brzucha. Łzy napłynęły mi do
oczu i zaczęły spływać pojedynczo po policzkach. Gdy
się oderwała zaczęła tłumaczyć
.....
- dzisiaj przyszły oceny na półrocze ze szkoły.. Mama je
zobaczyła i strasznie sie wściekła.. Wrzeszczała ze za
takie oceny nigdzie nie poade, ze odda mój bilet. Nie
zasługuje na prezent za takie oceny. Oczy wypełniły mi
sie łzami tłumaczyłam że wszystko poprawie zaraz po
feriach, ale ona nie dopuszczała mnie do głosu..
Poddałam sie wykrzyczałam jej ze jeśli mnie nie puści z
Toba do Londynu to nigdy jej tego nie wybacze.. Po
czym wyszła w domu tak jak stała i oto jestem...
- ..... (nie weidziała co powiedzieć, czułam jak tylko moje
oczy stają sie wilgotne.Kiedy chciałam cos powiedzieć,
Jess mi przerwała)
- Nic nie mow, wiem , wiem jak strasznie Cie zawiodłam,
moge być zła tylko na siebie, ze przeze mnie nasze
marzenia sie nie spełnią. Nie weim co mam zrobić, wiem
ze pewnie teraz mnie nienawidzisz. ja sama siebie także.
Przepraszam to jedyne co moge teraz
powiedzieć.Przepraszam zę nie pojedziemy do Londynu,
ze nie spotkamy Hazzy, Niall'a, Louisa, Zayn'a Liam'a, że
ja nie spotkam Eleanor, porpstu nie spełnimy naszych
marzeń. Za wszystko przepraszam.
- Co Ty mówisz!!!! Nie pozwalam Ci tak mysleć.
Pojedziemy tam, zrobimy wszystko.Zaraz po powrocie
poprawisz oceny, obiecasz to swojej mamie. "Let's
come true of dream" . To są nasze marzenia i nikt ich
nam nie zabierze, zrobimy wszystko żeby je spełnić.
Pamietasz :don't stop till we surrender ? Nie to ciagle
powtarzałaś ? Zrobimy wszystko, obiecuje Ci, a jeśli
mimo tego sie nie uda, to bedziemy mogły powiedzieć że
zrobiłysmy wszystko co w naszej mocy żeby spełnić
swoje marzenia.Musisz w to uwierzyć, a wszystko sie
uda.
- Nie mam pojecia skad w Tobie tyle entuzjazmu w takiej
sytuacji.
-Poprostu nie dopuszczam do siebie innej mysli niz tej
ze za kilka dni bedziemy w Londynie i bedziemy spełniać
swoje marzenia i Ty też masz tak mysleć.
-Postaram sie.
' Uśmiechnęła sie przez łzy i wtuliła sie we mnie.
Nie chciałam dac po sobie poznać ale strasznie sie
bałam że to wszystko było zbyt piękne żeby sie
spełniło.Miała nadzieje jednak coraz mniej. Bałam sie,
chciło mi sie połakać, ale nie mogłam, musiałam
wspierać Jess. Postanowiłam wziąć sie w garść i zacząć
działać.
-Jess, ogarnij sie już. Zaraz zadzwonimy do Twojej
mamy ze śpisz u mnie, a jutro jak wstaniemy i zjemy
śniadanie pójdziemy do Ciebie, porozmawiać z Twoja
mamą.
- Okej, niech będzie... Soph.. boje sie . - powiedziała i
znowu sie do mnie przytuliła
-Spokojnie, damy rade, nikt nie jest w stanie stanać nam
na przeszkodzie do marzeń. Zaufaj mi
Wróciłysmy do domu, zjadłyśmy kolacje i przegadałyśmy
pół nocy. Zasnęłyśmy nad ranem..Gdy sie obudziłyśmy
była już 12. Więc zebrałyśmy sie z łóżka. Ja ubrałam się
w TO a Jess w TO. Zjadłyśmy śniadanie i poszłysmy do
domu Jess.
Tam przywitała Nas jej mama. Myślałam ze bedzie zła ,
jednak była bardzo miła, poczęstpowała nas ciastem i :
- Doskonale wiem po co obie tu przyszłyście, ale
...............
---------------------------------------------------------------------------------
Helloł !!!! I jak po świetach, jakie prezenty postaliście..
Pochwalcie sie .. Ja osobiście jakos nie czułam tych
świąt.. Nie były one zbyt udane..
Teraz co do bloga to licze ze podoba Wam sie kolejny
rozdział licze na komentarze i opinie.
No i mały komunika od Nas, kolejny rozdział pojawi sie
dopiero kiedy zobaczymy 8 komentarzy, więc do dzieła...
I do następnego, bye .xxx
Pochwalcie sie .. Ja osobiście jakos nie czułam tych
świąt.. Nie były one zbyt udane..
Teraz co do bloga to licze ze podoba Wam sie kolejny
rozdział licze na komentarze i opinie.
No i mały komunika od Nas, kolejny rozdział pojawi sie
dopiero kiedy zobaczymy 8 komentarzy, więc do dzieła...
I do następnego, bye .xxx
niedziela, 23 grudnia 2012
Rozdział 2.
Piszczała tak jeszcze dobre 10 minut aż w końcu wzięła się w garść i wydukała krótkie pożegnanie. Gdy się rozłączyła uśmiechnęłam się do telefonu włożyłam go pod poduszkę i zaczęłam wyobrażać sobie różne historyjki, które chciałabym żeby się zrealizowały w Londynie chociaż wiedziałam, że to nie możliwe. Po krótkim czasie pogrążyłam się w krainie snu.
Dziś klasowa wigilia obudziłam się o 6.30 chociaż budzik nastawiłam na 7.00. Nie wiedziałam jeszcze w co się ubieram dlatego postanowiłam poleżeć jeszcze 5 minut i wstać przyszykować sobie strój. Zwlokłam się z łóżka i poszłam do łazienki gdy weszłam zobaczyłam tatę, który mył zęby chciałam jakoś podzielić z nim łazienkę, ale on zaczął się tylko wydzierać, że mam się jeszcze położyć i poczekać aż on wyjdzie, bo będziemy sobie przeszkadzać. Wkurzyłam się i wykrzyczałam, że też nie zdążę po czym usiadłam w salonie i włączyłam 4fun.tv ze złością. Humor mi się poprawił gdy usłyszałam pierwsze nuty Live While We're Young. Po jakimś czasie tata wyszedł ja się umyłam i ubrałam to, włosy spięłam w koka, który na przodzie miał kokardkę z koronki. Zrobiłam lekki makijaż, czyli kreskę eyelinerem i wyciągnęłam rzęsy, trochę bronzera na policzki i gotowe. Z Jess umówiłam się o 7.45 na skrzyżowaniu więc mama mnie podwiozła, bo bym nie zdążyła. Wyszłam i widziałam już przyjaciół. Podbiegłam, przywitałam się i ruszyliśmy w stronę szkoły. Doszliśmy po 5 minutach, kurtki zostawiliśmy w szatni i udaliśmy się do sali. Wszystko przebiegło szybko - na szczęście. Nigdy nie lubiłam dzielić się opłatkiem z innym było to dla mnie zbyt sztuczne i wymuszane. Po zjedzeniu potraw przeszłam łącznikiem do podstawówki z koleżankami żeby złożyć wszystkim nauczycielom życzenia. Po powrocie posprzątaliśmy sale i rozeszliśmy się do domu. Po przejściu przez próg od razu przebrałam się w wygodne ciuchy i usiadłam przed komputerem. Poczytałam blogi sprawdziłam co ciekawego na TT i fejsie. Same nudy więc zadzwoniłam do Jessi, umówiłyśmy się na zakupy. Nic ciekawego nie znalazłyśmy, kupiłam sobie tylko koszule czarną, a ona bordowe balerinki. Potem wróciłyśmy i się rozeszłyśmy. Po przyjściu pokazałam mamie nową zdobycz i udałam się do pokoju, było dosyć późno więc poszłam spać.
Były sobie święta potem ten czas jakoś minął no i sylwester. Spędziłam go w towarzystwie Jess, siedziałyśmy na ziemi opierając się o bok łóżka i popijałyśmy tanie wino. Robiłyśmy zdjęcia i się wygłupiałyśmy. Jess ubrana była tak, a ja tak. Włosy miałam upięte w koka, a Jess rozpuszczone i lekko pokręcone. Po sylwestrze wszystko wróciło do normy, zaczęła się szkoła, poprawki i ta sama szara rzeczywistość. Jedyne co nas pocieszało to fakt iż za miesiąc wyjeżdżamy do Londynu. Chciałabym tam zostać wraz z Jess i zacząć żyć od nowa, ale to marzenie było drugie w kolejce marzeń nierealnych. Zastanawiacie się pewnie jakie jest pierwsze - spotkać Harrego i .. zakochać się ze wzajemnością. Hahaha słysząc je sama z siebie się śmieje, ale w końcu bez marzeń życie byłoby monotonne i nic nie warte.
Dzisiaj piątek - 11 luty. Tak jako pierwsi mamy ferie. Poszłam sobie do szkoły oczywiście znowu te same twarze, których miałam już serdecznie dość. Na sam ich widok przechodził mnie dreszcz. Pierwsza lekcja nic się nie działo. Druga. Trzecia. Czwarta i tak do siódmej aż w końcu nastał oczekiwany przez nas czas... ferieeee! Wracając do domu pożegnałam się z przyjaciółką całusem w policzek jak zawsze i wróciłam z radością do domu. Rzuciłam plecak w kąt i "walnęłam" się na łóżko. Wiedziałam, że za kilka dni uwolnię się od tego świata i chociaż na chwile zapomnę o tych wszystkich wkurzających ludziach. Z rozmyśleń wybił mnie dzwoniący telefon. Odebrałam i usłyszałam szlochająca dziewczynę i szum w tle.
-Halo - powiedziałam zdziwiona
-Soph, wyjdź przed dom - odpowiedziała z ledwością Jess
-Ale Jess co, co się stał.. - nie zdążyłam dokończyć, przerwał mi sygnał po rozłączeniu
Prawie zleciałam ze schodów, w biegu założyłam kurtkę i wyszłam przed furtkę obróciłam głowę, ale nikogo nie było. Zdziwiłam się i wykonałam czynność jeszcze raz, opuściłam wzrok na ziemie. Zauważyłam blondynkę siedzącą na krawężniku i co pare sekund pochlipującą. Podeszłam i wtuliłam się do niej od tyłu. Obróciła się i nie potrafiła spojrzeć mi w oczy, kręciła wzrokiem to na podłogę to na boki czasem też na niebo. W końcu przerwałam tę głuchą ciszę i zaczęłam
- Powiedz tylko, że to nie jest nic związane z naszym wyjazdem - łudziłam się
W odpowiedzi usłyszałam wybuch histerii i poczułam jak oplata ręce wokół mojego brzucha. Łzy napłynęły mi do oczu i zaczęły spływać pojedynczo po policzkach. Gdy się oderwała zaczęła tłumaczyć
- ...
-----------------------------------------------------------------------------------
Joł ziomki, chciałabym wam życzyć wesołych świąt, dużo prezentów i szczęśliwego nowego roku. Trudno jest napisać życzenia oryginalne więc postawiłam na podstawowe życzenia.xd
btw. Wiem wiem, że narazie nuda, ale jeszcze troszkę i się rozkręci, musimy was trochę wprowadzić, a więc czytajcie i komentujcie!:D
A właśnie, tak wgl to chciałam was prosić o to , żebyście zostawili komentarz jak już czytacie, to naprawdę miłe jak się wie, że jednak komuś się to podoba i ktoś to wgl czyta, a więc do dzieła. Jakieś uwagi, propozycje - piszcie śmiało. Już nie przynudzam, narkaaa.xx! - Ann.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)